Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
443 posty 1481 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Dyzmokracja największe zło !

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Demokracja totalitarna czyli żydowski sposób na przegłosowanie Pana Boga i prawa naturalnego

Demokracja największe zło !?

 

Gdzie nie ma sprawiedliwości tam też nie ma władzy” - papież Leon XIII

 

Niedobrze, gdy wielu chce rządzić, lepsze są rządy jednego”. - Św. Tomasz z Akwinu

 

Demokracja (konstytucja Polski)

1. Wielkie spory o nic?
a. pomijam analizę preambuły z jej wygibasami intelektualnymi dotyczącymi wierzących i tych, którzy z innych źródeł czerpią itd.,
b. pomijam argument historyczny dotyczący Konstytucji 3 Maja (która wbrew propagandzie dzisiejszej nie była demokratyczna i która w pierwszym artykule ustanawiała religię katolicką religią państwową),

2. Obecna konstytucja
"Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej".
a. demokratyczne państwo prawa
- demokracja zakłada wolę ludu co niekoniecznie musi mieć związek z prawem (bo prawo jest zmieniane zgodnie z ową wolą),
- państwo prawa może być realizowane także w innych formach ustrojowych (republika, monarchia),
- wedle jednej z definicji cechą demokracji jest wola ludu a cechą republiki jest wierność prawu (np. Stany Zjednoczone nie powstały jako demokracja, mają do dziś pierwotną konstytucję, oczywiście z poprawkami, ich system wyboru prezydenta dla nas dziwny, jest próbą chronienia się przed rządami zwykłej większości itd.),
b. sprawiedliwość społeczna
Są dwie opcje albo sprawiedliwość społeczna to to samo co zwykła sprawiedliwość (więc po co dodawać przymiotnik), albo to nie jest to samo.
- jak ktoś dodaje przymiotnik do rzeczownika, to powinna się zapalać czerwona lampka (np. mieliśmy demokrację ludową - czyli ani demokrację, ani władza nie spoczywała w rękach ludu),
- wedle klasycznej definicji sprawiedliwość jest oddawaniem każdemu co jest mu należne (nie ma tu względu na osobę),
- sprawiedliwość społeczna może być wygodnym wytłumaczeniem przywilejów jednej grupy kosztem drugiej.

3. Nauka Kościoła
a. Leon XIII w Rerum Novarum nie użył terminu "sprawiedliwość społeczna", pisał o sprawiedliwości w życiu społecznym,
b. Pius XI (Quadragesimo anno, Divini Redemptoris) potępia sprawiedliwość w ujęciu socjalistycznym i liberalnym,
c. papież ów nie podał definicji sprawiedliwości społecznej (opisał ją tylko Quadragesimo anno 57,58),
d. w ogromnym skrócie dotyczy ona dobra wspólnego i reguluje relacje grup w państwie a jej naruszeniem jest nieproporcjonalne zagarnięcie wytworów pracy czy to przez właściciela zakładu czy to przez pracowników,
e. w kwestii płacy Pius XI postawił trzy warunki:
- winna zapewnić godziwe utrzymanie pracownikowi i jego rodzinie (warto zwrócić uwagę, że w czasach kapitalistycznego wyzysku robotnik mógł utrzymać siebie, żonę i dzieci; dziś jest to niemal niewykonalne; demokracja po prostu kosztuje więcej np. przez system ubezpieczeń, który z kolei zabija dzietność),
- należy mieć na uwadze stan przedsiębiorstwa (wygórowane żądania płacowe mogą doprowadzić do ruiny),
- nie można pomijać dobra wspólnego społeczności.

 

 

„Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w Państwie prawnym i w oparciu o poprawną koncepcję osoby ludzkiej. Wymaga ona spełnienia koniecznych warunków, jakich wymaga promocja zarówno poszczególnych osób, przez wychowanie i formację w duchu prawdziwych ideałów, jak i „podmiotowości” społeczeństwa, przez tworzenie struktur uczestnictwa oraz współodpowiedzialności. Dziś zwykło się twierdzić, że filozofią i postawą odpowiadającą demokratycznym formom polityki są agnostycyzm i sceptyczny relatywizm, ci zaś, którzy żywią przekonanie, że znają prawdę, i zdecydowanie za nią idą, nie są, z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania, nie godzą się bowiem z tym, że o prawdzie decyduje większość, czy też, że prawda się zmienia w zależności od zmiennej równowagi politycznej. W związku z tym należy zauważyć, że w sytuacji, w której nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.

— Centessimus annus, 46 -św. Jan Paweł II, papież

 

Z was się śmieję dyzmokraci ! „To wy windowaliście to bydle na piedestał!”

https://www.youtube.com/watch?v=zItdHOb3XUI

 

 

 „Masz nikczemne pochodzenie, donośny głos, szerokie plecy, czyli masz wszystko, co potrzebne, by zostać politykiem”-Arystofanes

 

Problemy z demokracją, dyzmokracją i demonokracją

 

Wielu publicystów i polityków wypowiadając się o demokracji, robi to w sposób powierzchowny i nieuczciwy. Istnieją bowiem różne rodzaje demokracji, różniące się jakością oraz, co ważniejsze, istnieją ustroje mieszane.

Na przykład republika – „rzecz stworzona pospołu” – według klasycznego ujęcia może być państwem o ustroju mieszanym, łączącym cechy monarchii, arystokracji i demokracji.

 

Platon uporządkował ustroje w następujący sposób:

Ustroje uznające rządy prawa (monarchia, arystokracja, demokracja sprawiedliwa).

Ustroje, w których panują rządy bezprawia (tyrania, oligarchia, demokracja zepsuta).

 

Arystoteles podzielił ustroje według dwóch kryteriów: dobro ogółu lub własna korzyść rządzących.

Ustroje, w których rządy są sprawowane dla dobra ogółu, to: monarchia, arystokracja, politeja.

Ustroje, w których rządy są sprawowane dla własnej korzyści rządzących, to: tyrania, oligarchia, demokracja.

(Politea to ustrój mieszany, złożony z oligarchii i demokracji).

 

Ustroje mieszane według św. Tomasza z Akwinu

Św. Tomasz z Akwinu dokonał podziału na formy sprawiedliwe i niesprawiedliwe:

Sprawiedliwe: Królestwo, Arystokracja, Republika.

Niesprawiedliwe: Tyrania, Oligarchia, Demokracja.

 

Najlepsza z form prostych to Królestwo. Najlepsza z form złożonych to ustrój mieszany (Republika).

Z przytoczonych typologii wynika niezbicie, że ustroje dobre to: monarchia i arystokracja, a do złych zaliczane są: tyrania (samowola, przemoc), oligarchia (chciwość), demokracja(niewiedza).

 

O władzy i demokracji, cytaty (kursywa):

 

Św. Tomasz uważał, że: „Rządy właściwe to „rządy słuszne i sprawiedliwe”, „kierujące społeczność wolnych ku dobru wspólnemu społeczności”. W przeciwieństwie do tego, rządy niesprawiedliwe i przewrotne skierowane są ku „prywatnemu dobru rządzących”.

W tym momencie wypada doprecyzować, że pewna część aktualnie rządzących w Polsce, czyli osoby lub instytucje podejmujące decyzje, rezydują poza Polską oraz są osobami obcej narodowości oraz innego wyznania, zazwyczaj są to osoby czczące starego jak świat bożka – „Mamonę”, kierując się swoim prywatnym dobrem oraz dobrem organizacji pasożytujących na skolonizowanych narodach.

Z połączenia i skrzyżowania etycznego kryterium władzy oraz formy władzy Arystoteles, a za nim Tomasz wymieniają możliwe ustroje państw:

 „Jeżeli więc niesprawiedliwe rządy są sprawowane przez jednego tylko, który w nich szuka swojej korzyści, a nie dla dobra poddanej sobie społeczności, taki władca nazywa się tyranem (…) Nazwa pochodzi od przemocy, gdyż zamiast rządzić sprawiedliwością, uciska on siłą (…)

Jeżeli natomiast niesprawiedliwe rządy sprawowane są nie przez jednego, ale przez kilku, nazywa się oligarchią, to znaczy władzą nielicznych; kiedy bowiem nieliczni, aby się wzbogacić, uciskają lud, różnią się od tyrana tylko liczbą. Jeśli z kolei niegodziwe rządy sprawowane są przez licznych, nazywa się to demokracją, czyli władzą ludu: kiedy mianowicie lud plebejuszy dzięki potędze tłumu uciska bogatych, cały lud jest jakby jednym tyranem (…) Podobnie należy rozróżnić rządy sprawiedliwe (…) Kiedy rządy sprawuje jakaś społeczność, nazywa się to republiką. Jeśli zaś rządy sprawowane są przez nielicznych, ale cnotliwych, nazywa się je arystokracją, czyli władzą najlepszą albo najlepszych, ich samych zaś nazywa się elitą. Jeśli natomiast sprawiedliwe rządy należą tylko do jednego, nazywa się on królem”.

W zakresie dóbr duchowych tyran stara się utrudniać rozwój poddanych. Ogranicza zarówno dostęp do wykształcenia i odpowiedniego wychowania, gdyż – jak Tomasz podkreśla – boi się on cudzej cnoty, a szczególnie cnoty wielkoduszności.

„Najbardziej jednak tyran jest przeciwny przyjaźni. Boi się on zażyłości i zaufania wśród swoich poddanych i dlatego zabrania różnych zgromadzeń a nawet małżeństw”. Król zachowuje się wręcz przeciwnie: poprzez troskę o wspólne dobro okazuje poddanym miłość, którą ci odwzajemniają. „Dzięki tej miłości – pisze św. Tomasz – rządy dobrych królów są trwałe, gdyż poddani nie wahają się wystawić za nich na różne niebezpieczeństwa”.

Źródło cytatu: Tomizm.pl ; Artur Andrzejuk WŁADZA WEDŁUG ŚW. TOMASZA Z AKWINU

Warto również dodać, że:  „Władza jest sprawowana w sposób prawowity tylko wtedy, gdy troszczy się o dobro wspólne danej społeczności i jeśli do jego osiągnięcia używa środków moralnie dozwolonych. Jeśli sprawujący władzę ustanawiają niesprawiedliwe prawa lub podejmują działania sprzeczne z porządkiem moralnym, to rozporządzenia te nie obowiązują w sumieniu. Wtedy władza przestaje być władzą, a zaczyna się bezprawie” (Pacem in terris, 51).

Źródło;http://www.ekspedyt.org/czarnalimuzyna/2014/08/26/28680_o-wladzy-i-demokracji-wedlug-sw-tomasza.html

 

„Człowiek więc potrzebuje kierownika, aby go wiódł do celu”- Św. Tomasz z Akwinu

 

Św. Tomasz z Akwinu, Doktor Kościoła, DE REGIMINE PRINCIPUM

http://www.ultramontes.pl/sw_tomasz_o_spoleczenstwie_i_wladzy.pdf

 

 

2. Gdyby człowiekowi było właściwym życie w samotności, tak jak wielu zwierzętom, nie potrzebowałby innego kierownika w dążeniu do celu, lecz każdy byłby sam sobie królem, pod władzą Boga, Króla najwyższego, o tyle mianowicie, że kierowałby swoimi czynnościami za pomocą światła rozumu, otrzymanego od Boga. Człowiek jest jednak z natury istotą towarzyską i społeczną, żyjącą w gromadzie, w wyższym stopniu jeszcze niż inne zwierzęta, jak to wskazują jego potrzeby naturalne. 3. Podczas gdy mianowicie innym zwierzętom sama przyroda przygotowała pożywienie, owłosienie, samoobronę w postaci zębów, rogów, szpon, lub co najmniej chyżości w ucieczce – człowiek niczego z tych rzeczy od przyrody nie otrzymuje, bo zamiast wszystkiego dany mu jest rozum, dzięki któremu pracą rąk może sobie wszystko zdobyć. Ale przygotowaniu tego wszystkiego jeden człowiek nie podoła, gdyż jednostka nie jest w stanie ułożyć sobie sama życie w wystarczający sposób. Życie w gromadzie jest więc dla człowieka naturalne.-św. Tomasz z Akwinu

 

Profesora Jacka Bartyzela namysł nad rządami wielu i urodą demokracji

 

„Demokracja nigdy nie była drogą Kościoła katolickiego” wyjaśnił słuchaczom „Radio Maryja” wybitny znawca politologii i systemów politycznych, historii idei - prof. Jacek Bartyzel z Łodzi, wykładowca na UMK w Toruniu i innych uczelniach w Polsce.

 

Demokracja cz. 1 – wykład prof. Jacka Bartyzela

https://www.youtube.com/watch?v=h1hmVG_jdEk

Demokracja cz. 2 – wykład prof. Jacka Bartyzela

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/demokracja-cz-ii/

 

W części 1-szej swojego wykładu w „RM” prof. Jacek Bartyzel powiedział, że;

 

 

O demokracji, demolatrii i tradycji – wywiad z prof. Jackiem Bartyzelem dla „Opcji na Prawo”

 

W europejskiej historiozofii od końca XIX wieku jest wyraźnie obserwowane przekonanie o postępującym upadku cywilizacji łacińskiej. Czy według Pana Profesora jest to związane z rozwojem idei demokratycznej, która zdaje się, że obecnie przybrała kształt deifikacji w postaci demolatrii?

 

Ponieważ zawarte w pytaniu pojęcie cywilizacji łacińskiej wyraźnie odwołuje się do namysłu historiozoficznego Feliksa Konecznego, to przyjmując za punkt wyjścia jego definicję cywilizacji łacińskiejtrzeba powiedzieć, że nie odrzuca ona a prori żadnej formy ustrojowej. Jest to zgodne z głównym nurtem klasycznej myśli politycznej, który począwszy od Platona i Arystotelesa nie przystępuje do badania tego, co nazywamy „dobrym ustrojem” kierując się przyjętymi a prori założeniami. Trzeba zauważyć, że demokracja w owym badaniu wypada źle, ale nie wypada źle dlatego, że ci filozofowie mieli jakieś z góry powzięte założenie, natomiast wypada źle w świetle przyjętych kryteriów, a zwłaszcza stosunku do prawdy, w przypadku Platona. W demokracji odnalezienie prawdy, jeżeli nie jest wręcz niemożliwe, to w każdym bądź razie szalenie trudne dlatego, że demokracja zakłada całkowitą równoprawność tego, co w grece nazywa się dóksai, czyli mniemania, poglądy.Każdy pogląd ma taką samą wartość. Drugie z kryteriów, które szczególnie jest stosowane u Arystotelesa, to kryterium dobra powszechnego, tzn. ustroje są oceniane jako dobre lub złe ze względu na to czy realizują owo ponadpartykularne dobro, czyli dobre wspólne, czy też jakieś partykularne dobra rządzących. W przypadku demokracji, „dobro ludu”, czyli tej części wspólnoty, która nie jest arystokracją, też jest dobrem partykularnym, a nie powszechnym.Z tego też powodu ocena demokracji wypada negatywnie.

Z tego, co zostało powiedziane wyżej wynika, że cywilizacja łacińska a priori nie wyklucza demokratycznych rozwiązań ustrojowych, tylko dokonując krytycznej analizy dochodzi do przekonania, że przyjętych kryteriów: prawdy i dobra wspólnego (oprócz tego św. Tomasz z Akwinu dodaje jeszcze jedno, które nazywa „jednością prowadzącą do pokoju”) demokracja nie jest w stanie spełnić. Konkludując, na gruncie cywilizacji łacińskiej sam typ ustroju demokratycznego nie jest wykluczony, natomiast jest uważany za najgorszą z istniejących możliwości prowadzących do dobrze urządzonego państwa, czyli wykształcenia dobrego obywatela, który będzie w stanie kierować wspólnotą dla osiągnięcia celów wspólnych (w perspektywie chrześcijańskiej także celów nadprzyrodzonych, których wprawdzie samo państwo nie realizuje, ale które musi mieć stale na uwadze). Konkluzja, jaka wynika z tego pytania, musi uwzględniać fakt, że o ile w czasach antycznych istniała demokratyczna forma ustrojowa,to starożytnym demokratom nie przychodziło do głowy, aby stawiać demokrację ponad nadrzędnymi zasadami, wynikającymi z respektowania prawa wyższego niż prawo ludzkie. Nawet sofiści tacy jak Protagoras starali się dowodzić, że demokracja dlatego jest dobra, że wyraża ona postulaty prawa naturalnego,czyli uznawali prawo wyższe od prawa ludzkiego. Natomiast w nowożytności stało się coś innego, tzn. odrzucono owo prawo wyższe, prawo naturalne, które ma pochodzenie boskie, i na to miejsce postawiono demokrację, która rozstrzyga o tym co dobre, a co złe, co piękne, a co brzydkie, co szlachetne, a co nieszlachetne. Z tego punktu widzenia demokratyczność staje się kryterium dobra lub zła, słuszności lub niesłuszności politycznej, wobec tego a priori każdy ustrój niedemokratyczny musi zostać potępiony, bo żaden nawet w minimalnym stopniu nie może być tak demokratyczny, jak demokracja. Z tego powodu można mówić, że ideologia demokratyczna stała się rodzajem świeckiej religii i tym samym staje w opozycji wobec cywilizacji łacińskiej, niszcząc jej fundamenty, które zakładają, że polityka musi mieć korzenie przedpolityczne w takich instytucjach jak np. własności, małżeństwa, rodziny. Natomiast demokracja uważa, że te instytucje może dowolnie kreować, tworzyć, zmieniać.Demokracja w rozumieniu nowożytnym nie jest nastawiona na zachowywanie czegokolwiek. Ona jest porządkiem o charakterze demiurgicznym, może stwarzać i obalać.To jest istota demokracji.

 

Jakie czynniki spowodowały, że demokracja obecnie stała się aksjomatem współczesnego myślenia o polityce?

O tym zadecydowała dokonana przez nowożytną demokrację detronizacja Boga jako ostatecznego źródła poznania – także zasad ładu politycznego. Jeżeli porządek boski, który jest wyrażany normami prawa naturalnego, i który oznacza nakaz uznania tych norm, został odrzucony, to demokracja sama weszła w tę rolę, stąd też mówimy, że stała się ona świecką religią. W związku z tym jej stwierdzenia uzyskały status nie tylko prawd politycznych, ale czegoś więcej – właśnie prawd metafizycznych. Demokracja wypełniła próżnię, jaka powstała po świadomym odrzuceniu naturalnego porządku pochodzenia boskiego.W ten sposób cieszy się takimi samymi przywilejami, tzn. jej stwierdzenia mają status dogmatów, których podważenie dowodzi herezji. Status niedemokraty w dzisiejszym świecie to status bluźniercy i heretyka. Jeżeli ideologia demokratyczna jest religią, i to religią panującą, to ten, który „bluźni” tej religii jest heretykiem.Wprawdzie jest dopuszczalna dyskusja na temat demokracji, ale na takiej samej zasadzie, jak dyskusja między teologami w okresie średniowiecza na temat dowodów na istnienie Boga, w którym różne drogi mogą prowadzić do tego samego celu, ale nie można kwestionować samego dogmatu.Jako że demokracja ma status „religii panującej”, to można prowadzić debatę na temat tego, jak można osiągać demokrację, jak ją realizować, jak ją pogłębiać.

Wszystko to można ująć lapidarnym aforyzmem Ernsta Jüngera: „Na opuszczonych ołtarzach gnieżdżą się demony”. Jeżeli z „ołtarza Ojczyzny” wyproszono Boga, to zagnieździł się tam demon demokratyczny i żąda takiej samej ofiary.

Jaki powinien być stosunek człowieka Prawicy do demokracji – aprobatywny, podejrzliwy czy niechętny i wrogi?

Same pojęcie Prawicy jest pojęciem nowożytnym, ale domyślamy się o co chodzi w tym pojęciu. Człowiek Prawicy, a więc w moim rozumieniu człowiek Tradycji, powinien patrzeć na demokrację łącząc dwie rzeczy. Z jednej strony jest to podejście klasyczne, które dopuszcza możliwość w jakimś stopniu rozwiązań demokratycznych. Natomiastnie może akceptować nowożytnej ideologii demokratycznej, tzn. może się godzić z jakimiś instytucjami demokratycznymi pod warunkiem, że one są podporządkowane prawdzie, czyli zakłada to, co w tradycji klasycznej określa się mianem „rządu mieszanego”. Natomiast wobec panowania religii demokratycznej człowiek Prawicy musi być owym bluźniercą i heretykiem, bo jak nim nie będzie, to oznacza, że wyznaje podwójny kult, a nie można jednocześnie czcić Boga i bożków.

Czy Kontrrewolucjonista powinien angażować się w życie publiczne, które w całości jest przesiąknięte ideami demoliberalizmu?

 

Jest to problem niemalże odwiecznie pojawiający się i dyskutowany, i w zasadzie nie ma jakieś konkluzywnej odpowiedzi na to pytanie, która byłaby obowiązująca zawsze i wszędzie. I nie może być, bo to nie jest pytanie o zasadniczym charakterze. Jest to pytanie z dziedziny praksis. Jest to pytanie, na które odpowiedź ma zawsze charakter kontekstualny i zależy od okoliczności czasu i miejsca. Są sytuacje, w których jawne i oficjalne angażowanie się w jawne życie publiczne jest niemożliwe. Jako przykład można podać meksykańskich katolików. Od czasu wprowadzenia antykatolickiej, masońskiej konstytucji katolicy wielokrotnie próbowali uczestniczyć w życiu politycznym poprzez rejestrowanie partii politycznych i nie mogli tego zrobić, gdyż przez wiele dziesiątków lat istniały przepisy dotyczące rejestracji partii politycznych, które uniemożliwiały funkcjonowanie partii politycznych, które miałyby wyznaniowy charakter. Każda próba stworzenia katolickiej partii politycznej była a priori uniemożliwiana.

Cała współczesna historia wskazuje na przyjmowanie każdej możliwej postawy przez Kontrrewolucjonistęod pełnego zaangażowania się w życiu polityczne po emigrację wewnętrzną. Jednak pomiędzy nimi jest całe mnóstwo pośrednich stanowisk. Każde zajmowane stanowisko może być uzasadniane dowolnie wziętym przekładem, ale każdy ten przykład ma swoją niepowtarzalną konfigurację zjawisk, które pozwalają odpowiedzieć czy w danych okolicznościach, dana postawa była słuszna, a w innych nie. Jedyna odpowiedź, jaką można sformułować na najwyższym poziomie ogólności, to ta, że generalnie rzecz biorąc, o czym Kościół w swojej nauce społecznej przypomina, mamy obowiązek brania udziału w życiu publicznym.Świadomy katolik powinien być aktywnym uczestnikiem wspólnoty politycznej.To, że jest to jednak norma ogólna, która nie jest dyrektywą powszechnie obowiązującą, najlepiej dowodzi fakt, że w pewnej określonej sytuacji sam papież zakazywał katolikom brania udziału w wyborach, np. parlamentu do uzurpatorskiego państwa włoskiego. Pozwalał na uczestnictwo na szczeblu niższym, samorządowym, ale nie na szczeblu ogólnopaństwowym. To już pokazuje, że nie można dokonywać przekładu normy ogólnej na każdą bez wyjątku sytuację, gdyż zależy to od konkretnych okoliczności. Wspomniana norma wynika z pewnego praktycznych okoliczności, gdyż jak mawiał Edmund Burke:Do zwycięstwa zła wystarczy by porządni ludzie nic nie robili”. Jest to ogólny obowiązek aktywności, natomiast na ile i w jakich formach może się on realizować, to zależy od okoliczności.

Czy zdaniem Pan Profesora istnieje coś takiego jak „mentalność demokratyczna”?

Jak najbardziej tak! Kwintesencją nowożytnej demokracji jest owa specyficzna mentalność demokratyczna. Jak ją można scharakteryzować? Myślę, że najważniejszą rzeczą jest mniemanie, że każdy może być wszystkim, tzn. że nie istnieją żadne naturalne ograniczenia, które stwarzałyby jakiekolwiek bariery dla jakiegokolwiek człowieka. W tym sensie mentalność demokratyczna wyraża ludowe porzekadło, które brzmi trochę niewinnie, a mianowicie, że „nie świeci garnki lepią”.Otóż mentalność demokratyczna to jest przekonanie, że nie istnieją – przynajmniej w sferze politycznej – żadne bariery ograniczające człowieka. Najlepiej mentalność człowieka demokratycznego przedstawił Platon, który napisał, że to człowiek, który robi to na co akurat przychodzi mu ochota i uważa, że na wszystkim się zna i wszystko może realizować. Jak mówi Platon, człowiekowi demokratycznemu jak rankiem wpadnie do głowy fantazja, że będzie uprawiał gimnastykę, to chodzi do gimnazjonu, po czym jak mu się znudzi, to mówi: będę bankierem, a innego dnia, że zostanie generałem. Czemu ma nie zostać, jak na głosowaniu ludowym przedstawi swoją kandydaturę i padną na niego głosy? I tak samo może zostać politykiem, bo nie potrzeba do tego żadnych umiejętności, albo wystarczą takie, o jakich mówi inny znawca mentalności demokratycznej, czyli Arystofanes:Masz nikczemne pochodzenie, donośny głos, szerokie plecy, czyli masz wszystko, co potrzebne, by zostać politykiem”. To jest jądro mentalności demokratycznej. Jest to najbardziej sprzeczne z elementarnym doświadczeniem życiowym i na ogół większość ludzi tego błędu nie popełnia.

Czy Pan Profesor upatruje jakąś szansę na zmianę sposobu obecnego postrzegania demokracji?

To zależy w jakiej perspektywie patrzymy. Konserwatysta patrzy z perspektywy wieczności, w której nawet dobre rzeczy przemijają. Przecież wiemy, że tyle o wiele lepszych rzeczy od demokracji przeminęło, wobec tego musielibyśmy chyba popaść w rodzaj gnozy czy manicheizmu, aby uznać, że to jakiś „zły Bóg” rządzi światem, jeżeli rzeczy złe i zepsute miałyby być niezniszczalne. W tej perspektywie wieczności, rzecz jasna, demokracja musi przeminąć.

Jednak, jak rozumiem, nie tę perspektywę ma Pan na myśli, ale chodzi Panu o perspektywę historyczną, nawet mierzoną długim okresem…. W zasadzie nawet w tej perspektywie porażka demokracji jest nieuchronna. Dlatego, że w długim okresie czasu coś, co jest tak jaskrawo sprzeczne z naturalnym porządkiem rzeczy (bo jak mówi Charles Maurras, natura działa aktami hierarchii, a nie równości; zresztą druga zasada termodynamiki też naucza nas, że zrównanie temperatur oznacza śmierć biologiczną) nie może być trwałe. Zrównanie demokratyczne zaprzecza prawom życia. Z perspektywy życia jednego człowieka to dwustuletnia historia współczesnej demokracji może wydawać się długim okresem. Jednak jak spojrzymy na historię cywilizowanej ludzkości, to jest to niewielki wycinek czasu. Naprawdę w długiej perspektywie czasu demokracja nie ma racji bytu.

Problemem jest nie tyle to czy demokracja zostanie pokonana, czy też nie, bo w końcu zostanie pokonana, ale co ją zastąpi? Człowiek Tradycji nie myśli tak, że wszystko, co jest niedemokratyczne, jest automatycznie dobre. To, co się rysuje jako perspektywa przyszłości, czyli świata coraz bardziej stechnicyzowanego, pokazuje nam narodziny jakiegoś porządku niedemokratycznego, który ma tylko retorykę demokratyczną. Przecież w ustroju takich tworów, jak UE demokracja występuje tylko na poziomie permisywizmu moralnego, a nie mechanizmów decyzyjnych. Jak traktuje się demokratycznie wyrażoną wolę suwerennego ludu, pokazuje nam przykład Irlandii czy „dociskania w ciemnym pokoju” prezydenta Klausa. W tej chwili porządek polityczny jest porządkiem oligarchicznym, a nie demokratycznym.Posługuje się jedynie frazeologią demokratyczną, bo nie ma alternatywnego języka, gdyż musiano by odwoływać się do języka przeddemokratycznego (co jest wykluczone), ale może coś nowego wymyślą rządy oświeconej elity. I to elity w sensie biologicznym, osiąganym za pomocą genetyki czy innych biologicznych manipulacji. Alternatywa taka, która jest bardzo prawdopodobna, czyli narodzenia się świata, w którym będzie podział na technokratyczną oligarchię mogąca się reprodukować przez wybieranie sobie odpowiedniego zestawu genów z zamrożonych komórek kosztem śmierci wielu innych, gdzie „niższe” gatunki będę traktowane jako biologiczne śmieci, to nie jest żadne science fiction, ale duże prawdopodobieństwo. Perspektywa takiego porządku wcale nie jest bardziej zachęcająca od demokracji. Konkludując powiedziałbym tak: jak każdy Kontrrewolucjonista chciałbym, aby demokratycznemu smokowi został zadany jak najszybciej decydujący cios, ale nie chciałbym, żeby przy okazji zniknęło to, co jest bliskie cywilizacji łacińskiej, czyli to, co nazywa się etosem republikańskim (który wcale nie sprzeciwia się instytucji monarchii), czyli żeby życie publiczne tętniło autentycznym uczestnictwem obywateli proporcjonalnie do ich talentów do kierowania czy też bycia kierowanym.

 

Dziękuję za rozmowę.

Źródło;http://www.bibula.com/?p=19620

 

Demokracja rządy ludu ? Najlepszy ustrój na ziemi ?

https://www.youtube.com/watch?v=_DsVJ39uk0Q

 

 

 

W rzeczywistości demokracji nie można przeceniać, czyniąc z niej namiastkę moralności lub „cudowny środek” na niemoralność. Jest ona zasadniczo „porządkiem” i jako taka środkiem do celu, a nie celem. Charakter „moralny” demokracji nie ujawnia się samoczynnie, ale zależy od jej zgodności z prawem moralnym, któremu musi być podporządkowana podobnie jak każda inna działalność ludzka: zależy zatem od moralności celów, do których zmierza, i środków, jakimi się posługuje jeśli wartość demokracji jest dziś prawie powszechnie uznawana, to należy w tym widzieć pozytywny „znak czasów”, co również stwierdził wielokrotnie Urząd Nauczycielski Kościoła88. Ale wartość demokracji rodzi się albo zanika wraz z wartościami, które ona wyraża i popiera: do wartości podstawowych i koniecznych należy z pewnością godność każdej ludzkiej osoby, poszanowanie jej nienaruszalnych i niezbywalnych praw, a także uznanie „dobra wspólnego” za cel i kryterium rządzące życiem politycznym.

— Evangelium vitae, 70- św. Jan Paweł II, papież

 

św. Tomasz z Akwinu

O tym, że rządy wielu (demokracja) są najgorsze

 

Jeśli już trzeba wybierać z dwóch rzeczy, a za każdą z nich czyha niebezpieczeństwo, należy mocno opowiedzieć się za tą, która pociąga mniejsze zło.

A monarchiaprzecież, jeśli obróci się w tyranię, mniej zła za sobą pociąga, niż rządy licznych najlepszych, którzy ulegli zepsuciu. Bo przecież spory, które najczęściej wynikają z rządów wielu, są przeciwne dobru pokoju– dobru pierwszorzędnemu dla społeczności. Tego dobra tyrania nie unicestwia, lecz raczej stoi na przeszkodzie [realizacji] pewnych dóbr poszczególnych ludzi, chyba że chodzi o jakiś szalony przerost tyranii, który ciąży na całej wspólnocie. Bardziej zatem należy życzyć sobie rządów jednego niż wielu, choć obie sytuacje niosą za sobą niebezpieczeństwa.

Do tego wydaje się, że bardziej należy unikać wszystkiego, co częściej pociąga za sobą wielkie niebezpieczeństwa. Największe przecież niebezpieczeństwa dla zbiorowości idą częściej z rządami licznych, a nie z rządami jednego. A i częściej się zdarza, że wśród wielu komuś nie starcza zainteresowania dobrem wspólnym, niż stanie się to z jednym. Gdy którykolwiek z przywódców odwróci się od troski o dobro wspólne, wtedy zagraża niebezpieczeństwo niezgody między poddanymi, ponieważ ze sporów książąt bierze się niezgoda w społeczności. Jeśli zaśna czele stoi jeden, to zwykle ogląda się on za dobrem wspólnym, a gdy tylko wzgardzi dobrem wspólnym, nie musi to od razu znaczyć, że ma zamiar uciskać poddanych, co jest szalonym przerostem tyranii i – jak zostało pokazane wyżej – najwyższym stopniem niegodziwości rządów. Bardziej zatem należy unikać niebezpieczeństw, które wynikają z sterów wielu, niż jednego.

Co więcej, nie rzadziej rządy wielu obracają się w tyranię, niż rządy jednego – lecz znacznie częściej. Kiedy bowiem, za sprawą rządów wielu, przychodzą spory, często się zdarza, że jeden staje ponad innymi i sam sobie przywłaszcza panowanie nad innymi – jest to jasne dla tego, kto oddał się studiom nad historią. Najczęściej bowiem rządy wielu kończyły się jako tyranie, co widać na przykładzie republiki rzymskiej, która długo była zarządzana przez licznych urzędników, i było tam wiele rywalizacji, sporów i wojen domowych, aż przypadła [republika] najokrutniejszym tyranom.

I jeśli ktoś dokładnie rozważy ogół przeszłych zdarzeń, także to, co dzieje się obecnie, ten odkryje, że częściej tyrania szaleje na ziemiach, na których króluje wielu, niż tych, które są sterowane przez jednego. Jeśli więc królestwo, które jest najlepszym systemem rządów, wydaje się najbardziej zasługiwać na unikanie z powodu tyranii, a tyrania zdarza się nie rzadziej, ale częściej, tam gdzie rządzi wielu, a nie jeden, to nie pozostaje nic innego, jak uznać, że lepiej jest żyć pod jednym królem, niż pod rządami wielu.

Po tych wstępnych rozważaniach należy koniecznie postawić pytanie, czy lepiej, by prowincja lub wspólnota polityczna były pod królowaniem jednego, czy wielu.

Można to rozważyć na podstawie samego celu sprawowania rządów. Intencją każdego, kto króluje, winno być zapewnienie ocalenia ludziom powierzonym jego królowaniu. Zadaniem sternika jest bowiem, aby – wbrew morskim niebezpieczeństwom – zachować statek w całości i nienaruszony doprowadzić do portu ocalenia. Dobro i ocalenie wspólnoty stowarzyszonych ze sobą ludzi tkwią przecież w zachowaniu jej jedności, nazywanej pokojem.Gdy ów pokój znika, gaśnie też korzyść ze wspólnego życia, a skłócona wspólnota staje się dla siebie ciężarem. I oto mamy zatem cel dążeń rządcy wspólnot aby zapewnić jedność pokoju. Nie na miejscu są rozważania nad celowością czynienia pokoju wśród swoich poddanych, bo czyż lekarz nie wie, że ma leczyć chorych? Nikt nie powinien się zastanawiać, czy dążyć do celu, do którego powinien dążyć, ale raczej nad tym, co tam zaprowadzi. I stąd słowa Apostoła wzywające wierzący lud do jedności: starajcie się – rzecze – zachować jedność ducha węzłem pokoju. Tak więc tym korzystniejsze byłyby rządy, im skuteczniej przyczyniałyby się do zachowania jedności jako pokoju.

To zaiste nazywamy korzystniejszym, co lepiej prowadzi do celu. Okazuje się, że rzecz będąca sama w sobie jednością o wiele lepiej jednoczy niż jakaś mnogość. Najoczywistszą wszakże przyczyną ogrzewania jest coś, co samo w sobie jest ciepłe. Korzystniejsze są zatem rządy jednego niż wielu.

Co więcej, okazuje się, żewielu w żaden sposób nie zachowałoby wspólnoty, gdyby byli we wszystkim skłóceni.Jest więc i między wieloma konieczna pewna więź po to, by w ogóle mogli w jakiś sposób rządzić – tak jak wielu nie poprowadziłoby okrętu w jedną stronę gdyby w jakiś sposób nie byli ze sobą związani. Wielu zaś łączy przez przybliżanie do jedności. Lepiej zatem, gdy króluje jeden, wielu, a to stąd, że wtedy ludzie zbliżają się do jedności.

Dalej: rzeczy zgodne z naturą mają w sobie doskonałość, bowiem natura posługuje się jednostkami – i tak jest najlepiej. Zgodnie z naturą to jeden porządkuje wszystko. Licznymi członkami bowiem porusza coś jednego – serce, a nad wszystkimi częściami duszy władzę sprawuje jedna siła, mianowicie rozum. Jak nad pszczołami jest jeden król, tak i nad całym wszechświatem jest jeden Bóg – Stwórca wszechrzeczy i ich Rządca. I jest to rozumne. Wszelka bowiem mnogość wywodzi się z jedności. Z tego powodu, jeśli ludzkie dzieła naśladują naturalne i o tyle jest lepszy taki ludzki wytwór, o ile stara się upodobnić do tego, co w naturze, to – z konieczności –najlepsze dla ludzkiej wspólnoty jest to, by królował nad nią jeden.

Objawia się to także w doświadczeniu. Bo przecież prowincje lub wspólnoty polityczne, nad którym nie króluje jeden, są trapione sporami i – pozbawione pokoju – szamoczą się w różne strony, by wypełniło się, co nam przekazał Pan przez proroka: ‘pasterze mnodzy spustoszyli winnicę moją’. Z drugiej zaś strony, prowincje lub wspólnoty polityczne, które mają nad sobą króla, cieszą się pokojem, kwitną sprawiedliwością i opływają w dostatki. I dlatego zapowiedział Pan swojemu ludowi przez proroków, że ustanowi jedną głowę i jednego pierwszego pośród nich.

św. Tomasz z Akwinu

Źródło;http://www.bibula.com/?p=14837

 

 

 

Inne narody potrzebują reformy niektórych niesprawiedliwych struktur, a zwłaszcza własnych instytucji politycznych, aby zastąpić rządy zdeprawowane, dyktatorskie czy autorytarne rządami demokratycznymi i dopuszczającymi uczestnictwo. Oby ten proces rozszerzał się i umacniał, bowiem „zdrowie” wspólnoty politycznej — wyrażające się poprzez dobrowolne i odpowiedzialne uczestnictwo wszystkich obywateli w sprawach publicznych, zabezpieczenie prawa, poszanowanie i popieranie praw ludzkich — stanowi konieczny warunek i pewną gwarancję rozwoju „całego człowieka i wszystkich ludzi”.

— Solicitudo rei socialis, 44- św. Jan Paweł II, papież

 

Encyklika Ojca Świętego Leona XIII GRAVES DE COMMUNI
o działalności społecznej katolików

Do naszych Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i innych Ordynariuszy pozostających w pokoju i jedności ze Stolicą Apostolską.

     

 

WCZEŚNIEJSZE WYPOWIEDZI PAPIEŻA W KWESTII SPOŁECZNEJ

 

 1.  Z dnia na dzień rosną znojne spory o ogólną ekonomiczną kwestię; one to osłabiają w niejednym narodzie jedność umysłów, a zaostrzają się w tym stopniu, iż z zupełną słusznością pochłaniają uwagę nawet mężów umysłowo wysoko stojących. Z początku przyjęły się fałszywe, a daleko rozszerzone poglądy w filozofii, jak i w praktycznym życiu i one to wywarły wpływ swój na te spory. Zaostrzyły zaś później walkę nowe środki przemysłowej produkcji, ułatwiona komunikacja, a i wprowadzenie maszyny wszelkiego rodzaju w celu umniejszenia sił roboczych, a znowu podniesienia zysku. W końcu, dzięki niecnym usiłowaniom burzycieli pokoju, rozdmuchał się spór między posiadającymi a proletariatem i doszło już do tego, iż zdaje się, jakoby państwa dzisiejsze, już częściej nawiedzane przez buntownicze ruchy, miałyby jeszcze być dotknięte ciężkim publicznym nieszczęściem.

 2.  Myśmy dostrzegli doskonale zaraz po objęciu Naszego Pontyfikatu grożące stąd niebezpieczeństwo społeczności świeckiej i uważaliśmy to za Nasz obowiązek zwrócić publicznie uwagę katolików na to, jak wielki tkwi błąd w zasadach socjalizmu i jak wielkie stąd grozi niebezpieczeństwo już nie tylko dla dóbr doczesnych żywota, ale także dla moralności i religii. Do tego to celu zmierzała Nasza encyklika z dnia 28 grudnia 1878 roku "Quod apostolici muneris".Lecz ponieważ niebezpieczeństwa te coraz bardziej a bardziej rosły na wielką szkodę zarówno ludzi prywatnych, jak i państwa, przeto jeszcze usilniej zajęliśmy się tą sprawą i w Naszej encyklice "Rerum novarum" z 15 maja 1891 r. omawialiśmy szczegółowo prawa i obowiązki, przez które by się wyrównywały wzajemnie rozdwojenia obu klas społecznych, tych mianowicie, które pracę rozdają i tych, które tej pracy dostarczają, równocześnie wskazywaliśmy na środki odpowiadające przepisom Ewangelii, które zdawały się być szczególniej użytecznymi do ochrony sprawiedliwości i religii, jak i do uciszenia wszelkiego sporu między oboma stanami w państwie.

 

OWOCE NAUCZANIA SPOŁECZNEGO

 

 3.  Nasze zaufanie nie było z pomocą Bożą, bez owoców, nawet akatolicy przyznawali, tknięci siłą prawdy, iż musi się Kościołowi wolność pozostawić, aby troska jego rozszerzała się na wszystkie warstwy społeczeństwa, a w szczególności na warstwy cierpiące. Bardzo zaś bogate owoce wydały nauki Nasze u katolików. Gdyż nie tylko wzięli oni stąd podnietę i siły do prowadzenia wytrwałego zbożnych przedsięwzięć, lecz nadto zaczerpnęli także pożądanego światła, z pomocą którego mogli oni odnośne studia uprawiać tym pewniej i tym skuteczniej. A co za tym poszło - różnice zdań między nimi częścią się zniosły, w części zaś złagodzonymi zostały. W zakresie zaś praktycznej działalności osiągnęło się tyle, i z żelazną wytrwałością wprowadzono wiele urządzeń albo nowych, albo lepiej zorganizowanych, niż dawne, a to w tym celu, ażeby broniły one interesu proletariuszów tam, gdzie ci najwięcej byli upośledzeni. Takimi są tak zwane sekretariaty ludowe w celu niesienia pomocy, wiejskie kasy zaliczkowe, towarzystwa wzajemnej pomocy, towarzystwa asekuracyjne od wypadków przy pracy, stowarzyszenia robotnicze i inne tym podobne stowarzyszenia i dzieła.

Tak to za wskazówką naczelną Kościoła przyszło wśród katolików do pewnej wspólności w działaniu i do kompleksu urządzeń dla ochrony ludu, który tak często niż mniej ma do zniesienia ze strony zasadzek i niebezpieczeństw, jak od biedy i znoju.

 

JAK NAZWAĆ TAKĄ DZIAŁALNOŚĆ

 

 4.  Z początku nie było zwyczaju, ten sposób dobroczynnego działania dla ludu odszczególniać jakąś osobną nazwą. Słusznie zarzuconą została nazwa, wprowadzona przez niektórych, "chrześcijańskiego socjalizmu", zarówno, jak i wyrazy pochodne tej nazwy. Daleko już słuszniej podoba się innym określenie "chrześcijańskiej akcji ludowej". Znowu gdzie indziej zwą się pracujący na tym polu "chrześcijańsko-socjalnymi", gdzie indziej znów mówi się o "chrześcijańskiej demokracji i chrześcijańskich demokratach", jako zwolennikach tejże w przeciwieństwie do socjalnej demokracji.

Z tych dwu nazw ma u wielu ludzi dobrej woli zły podźwięk, jeśli już nie ta pierwsza "chrześcijańsko-socjalnych" to w każdym razie ta ostatnia "chrześcijańskiej demokracji".

Mniemają oni bowiem, iż coś w tym tkwi dwuznacznego i niebezpiecznego. I nie tę jedną tylko troskę wiążą oni z tą nazwą; mogłoby to wedle nich oznaczać ukrytą dążność do poparcia republikańskich form rządu, jakoby rzekomo ta miała być przeniesioną nad wszystkie inne formy rządu; stąd mogłyby powstać pozory, jakoby z pominięciem innych stanów siła i wpływ chrześcijańskiej religii ograniczała się tylko do dobrobytu mas ludu; w końcu mógłby być pod tym płaszczykiem ukryty zamiar, aby ukrócić każdą władzę legalną, tak w państwie jak i w Kościele.

 

CEL I ZADANIA ENCYKLIKI

 

Ponieważ w tej sprawie już dużo, bo za dużo a nieraz i za gorąco tam i sam walczono, przeto dopomaga się poczucie Naszego obowiązku, byśmy temu sporowi kres położyli przez jasne określenie, jak właściwie katolicy w tej mierze usposobionymi być winni; nadto zamierzamy także udzielić niektórych przepisów, ażeby skuteczność ich tym przestronniejszą, a dla świeckiej społeczności tym zbawienniejszą być mogła.

 

SOCJALDEMOKRACJA A DZIAŁALNOŚĆ SPOŁECZNA KATOLIKÓW

 

 5.  To, czego chce socjalna demokracja, a co chrześcijańska demokracja chcieć musi, nie może być wcale wątpliwym; pierwsza bowiem bez względu na to, czy liczy ona więcej, czy mniej swoich nieumiarkowanych zwolenników, idzie, popychana przez wielu aż tak daleko, iż niczego nie uznaje, co tylko ponad człowiekiem istnieje, o jego jedynie doczesne i zewnętrzne dobra dba i te zamierza, a w ich osiągnięciu i używaniu pokłada całe zbawienie człowieka.

Dlatego chce ona zaprowadzić w państwie panowanie ludu, chce znieść różnice stanu, zrównać wszystkich obywateli, a także wprowadzić równość dóbr. Stąd musi być zniesione prawo własności, a to, co jednostki posiadają majątku, nie wyjmując nawet narzędzi, winno być uważane, jako wspólne dobro.

 6.  Natomiast chrześcijańska demokracja, właśnie dlatego, iż się chrześcijańską zowie, musi spoczywać na podstawach przez Boską wiarę ustawionych, jako na jej fundamencie, a warstwom najniższym w ten sposób służyć, by one udoskonalały dusze stworzone dla wieczności.Przeto nic świętszego być nie może nad sprawiedliwość: winna ona prawo nabywania i posiadania zostawić nienaruszonym, bronić ma ona nierówności stanów, co zresztą właściwym jest dobrze zorganizowanemu państwu; ma ona chcieć wreszcie tej formy i takiego urządzenia wspólnego ludzkiego pożycia, jakiej użyczył jej Bóg, jako Twórca tejże.Jasnym jest przeto, iż nie ma żadnej wspólności pomiędzy socjalną demokracją a chrześcijańską demokracją: różnią się one między sobą równie bardzo, jak przynależność do socjalizmu różni się od wyznania chrystianizmu.

 

DZIAŁALNOŚĆ SPOŁECZNA KATOLIKÓW NIE MA CHARAKTERU POLITYCZNEGO

 

 7.  Niesłusznym byłoby rozszerzać "pojęcia demokracji socjalnej" na stosunki polityczne. Jakkolwiek bowiem "demokracja", według znaczenia wyrazu i sposobu używania przez filozofów, oznacza zwierzchnictwo ludu, to jednakże wyraz ten w danym wypadku powinien oznaczać, nie nasuwając żadnego innego pojęcia politycznego, jedynie dobroczynną akcję chrześcijańską dla ludu. Ponieważ przykazania natury i Ewangelii w swej wartości prawnej stoją przed przypadkowością urządzeń ludzkich, przeto nie mogą zależeć od tej lub owej formy rządu, lecz muszą się z każdą zgodzić, o ile ta nie stoi w sprzeczności z obyczajnością i sprawiedliwością.Przykazania te stoją więc poza obrębem dążności stronniczych i zmiennych zdarzeń, tak, iżw każdym ustroju obywatele mogą i powinni spełniać te same przykazania, które wzywają ich, by Boga miłowali nade wszystko i bliźniego, jak siebie samego.Tak zawsze postępował Kościół, tak postępowali papieże, wchodząc w związki z państwami; niezależnie od ich formy rządu. W tym położeniu rzeczy sposób myślenia i działalność katolików, skierowana ku dobru proletariuszów, nie powinna nigdy i nigdzie zdążać do tego, by jedną formę rządu przedkładać nad inną, lub jedną zamiast drugiej wprowadzać.

 

DZIALALNOŚĆ SPOŁECZNA NIE JEST SKIEROWANA PRZECIW KLASOM POSIADAJĄCYM

 

 8.  Dalekim również powinien być od demokracji chrześcijańskiej ten drugi zarzut, jakoby skierowaną była w tym znaczeniu ku korzyści klas niższych, by krzywdzić miała klasy wyższe, których pożyteczność ku utrzymaniu i doskonałości państwa nie mniej jest wielka. Zapobiega temu wspomniane przykazanie miłości chrześcijańskiej. Rozciąga się ono na wszystkich ludzi, bez różnicy stanu, jako na członków jednej i tej samej rodziny, stworzonych przez Tego Samego Najdobrotliwszego Stwórcę, przez Tego Samego Zbawiciela odkupionych i powołanych do tego samego dziedzictwa, w myśl nauki Apostoła: "Jedno ciało i jeden duch, tak i wy powołani jesteście do jednej nadziei waszego powołania. Jeden Pan, jedna Wiara, jeden Chrzest, jeden Bóg i Ojciec wszystkich - który jest nad wszystkimi, przez wszystko i w nas wszystkich" (Ef 4,4-6). Dlatego to, skutkiem naturalnego związku niższego ludu z innymi stanami, związku, tym więcej zacieśnionego braterstwem chrześcijańskim, wszelkie staranie o poparcie ludu silnie oddziaływa na te inne stany, tym bardziej, że dla skutecznego wykonania zadania muszą i one być do tego wciągnięte, jak to poniżej wyłuszczamy.

 

DZIAŁALNOŚĆ SPOŁECZNA NIE GODZI WE WŁADZE

 

 9.  Dalekim również niech będzie przypuszczenie, iżby pod nazwą "demokracji chrześcijańskiej" ukrywać się miał zamiar zachwiania wszelkiego posłuszeństwa i nieuszanowania dla uprawnionych przełożonych. Szanować tych, którzy na rozmaitych szczeblach w państwie ustawieni są, jako przełożeni i stosować się do sprawiedliwych ich zarządzeń jest również naturalnym i chrześcijańskim przykazaniem. By to godne było człowieka i chrześcijanina, musi być z serca i z poczucia obowiązku, mianowicie "ze względu na sumienie", jak upomina Apostoł, gdy mówi "Niechaj każdy ulega władzy zwierzchniczej" (Rzym 13,1.5). A zupełnie już sprzeciwia się chrześcijaństwu, nie ulegać i nie słuchać tych, którzy w Kościele władzę dzierżą i są przełożonymi: a więc najpierw biskupom, których - z zastrzeżeniem powagi Papieża - nad wszystkimi "Duch Święty postawił, by rządzili Kościołem Bożym, który On krwią Swoją zdobył" (Dz 20,28). Kto inaczej myśli lub działa, zapomina o bardzo ważnym przepisie apostolskim: "Bądźcie posłusznymi waszym przełożonym i ulegajcie im; bo oni czuwają nad waszymi duszami, jako tacy, którzy zdać mają rachunek"(Hbr 13,17). Bardzo ważną jest rzeczą, ażeby wszyscy wierni głęboko wyryli sobie w swej duszy te słowa Pisma świętego i starali się stosować je we wszystkich okolicznościach życia, a sługi Boże niechaj je pilnie rozważają i nie omieszkają zachęcać do nich nie tylko upominaniem, lecz i własnym przykładem.

CHRZEŚCIJAŃSKA DEMOKRACJA JEST DZIAŁALNOŚCIĄ SPOŁECZNĄ KATOLIKÓW

 

10.  Spodziewamy się, że przez wyświetlenie tych punktów usuniętą zostanie wszelka niezgoda i nieporozumienie, co do nazwy "demokracja chrześcijańska" i zniknie podejrzenie, jakoby w rzeczy, którą nazwa ta oznacza, tkwić miało niebezpieczeństwo. Mamy prawo się tego spodziewać, bo po usunięciu tych zapatrywań na sens i znaczenie demokracji chrześcijańskiej, które prowadzą do przesady lub błędu, nikt chyba nie będzie ganił dążności, która, zgodnie z prawem naturalnym i z prawem Boskim, zmierza ku temu jedynie celowi, ażeby ci, którzy żyją z pracy rąk i ze swego zawodu, znaleźli się w znośniejszym położeniu i stopniowo tyle zarabiali, by sami o siebie troszczyć się mogli w domu i w życiu publicznym swobodnie pełnić mogli obowiązki cnoty i religii, by się czuli nie zwierzętami, lecz ludźmi, nie poganami, lecz chrześcijanami, by w ten sposób łatwiej i usilniej zmierzali do jedynie potrzebnego, do ostatecznego celu, dla któregośmy przyszli na świat. Do tego celu zmierzać powinna działalność ludzi, przychylnie usposobionych dla ludu chrześcijańskiego, któremu w tym kierunku nieść należy pomoc, by go ustrzec od zarazy socjalizmu.

 

KWESTIA SOCJALNA MA WYMIAR NIE TYLKO EKONOMICZNY ALE I RELIGIJNO-OBYCZAJOWY

 

 11.  Z umysłu nadmieniliśmy o obowiązkach cnoty i religii, gdyż według pewnej opinii, która przenika i do ludu, tak zwana "kwestia socjalna" ma być tylko kwestią "ekonomiczną", gdy przeciwnie prawdą jest, że jest ona w pierwszym rzędzie obyczajową i religijną i dlatego właśnie musi być rozwiązaną przede wszystkim według prawa obyczajowego i przewodnich zasad religii. Można podwoić płacę roboczą, skrócić czas pracy, taniej urządzić życie robotnika; jeżeli jednak robotnik słuchać będzie, jak nieraz czyni, tych teorii i naśladować te przykłady, które prowadzą do zatracenia bojaźni Bożej i zepsucia obyczajów - zginie jego praca i jego mienie.

 12.  Doświadczenie wykazuje, że i ci robotnicy, którzy mają krótszy czas pracy i lepsze wynagrodzenie, ale żyją w nieobyczajności i niereligijności, najczęściej znajdują się w nędzy. Odbierzecie ludowi usposobienie, wypływające z nauki chrześcijańskiej, odbierzcie mu ostrożność, skromność, oszczędność, cierpliwość i inne zalety, a wszelkie usiłowania, zmierzające do dobrobytu, będą daremne.

Oto jest przyczyna, dlaczego my, katolicy, nigdy nie wzywaliśmy do zakładania stowarzyszeń, celem polepszenia położenia ludu i do wprowadzania dotyczących urządzeń, nie upominając równocześnie, aby wszystko to działo się pod kierunkiem i z udziałem religii.

 

DZIAŁALNOŚĆ SPOŁECZNA MA SWĄ PODSTAWĘ W MIŁOŚCI BLIŹNIEGO

 

 13.  Te starania katolików o proletariuszów tym więcej zasługują na uznanie i pochwałę, że rozwijają się na tym samym gruncie, na którym w zastosowaniu do wymogów czasu,czynna miłość pod ożywiającym tchnieniem Kościoła zawsze najskuteczniej działała.

Te, uzupełniające sprawiedliwość, przykazanie wzajemnej miłości nakazuje nam, ażebyśmy nie tylko każdemu przyznawali, co komu należy i nikomu nie przeszkadzali w wykonywaniu przysługującego mu prawa, lecz także,byśmy wzajemnie sobie świadczyli usługi "nie słowem i językiem, lecz czynem i prawdą" (1 J 3,18), pamiętając o pełnych miłości słowach Chrystusa: "Przykazanie nowe daję Wam: Abyście się społecznie miłowali i jakom Was miłował, abyście się i Wy pospołu miłowali. Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jeden ku drugiemu"(J 13,34-35). Jakkolwiek ta gotowość do usług w pierwszym rzędzie dotyczy troski o wieczne dobro dusz,to przecież nie należy żadną miarą zaniedbywać tego, co należy do podtrzymania życia.

 14.  Należy baczyć dobrze, że Chrystus na zapytanie uczniów Jana Chrzciciela: "Tyś jest, który masz przyjść, czyli innego czekamy"? (Mat 11,3) podstawę swego posłannictwa pośród ludu czerpie z miłości bliźniego i cytuje ustęp z Izajasza: "Ślepi widzą, chromi chodzą, trędowaci bywają oczyszczeni, zmarli zmartwychwstają, ubogim Ewangelią opowiadają" (Mat 11,4-5). Mówiąc o sądzie ostatecznym i o wymiarze kar i nagród, oznajmia, że kiedyś szczególniejszą zwróci na to uwagę, ile miłości ludzie wzajemnie sobie okazywali.

W tej mowie Chrystusa szczególnie podnieść należy, że z pominięciem duchownych czynów miłosierdzia wspomina tylko o zewnętrznych usługach i wskazuje na to, co się sprawdziło: "Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść; pragnąłem, a napoiliście mnie; byłem gościem, a przyjęliście mnie; nagim, a przyodzialiście mnie; chorym, a nawiedziliście mnie" (Mat 25,35-36).

 15.  Chrystus dołączył, jak powszechnie wiadomo, wybitne przykłady do nauk o miłości, która w obu kierunkach winna być wykonywana, zarówno uwzględniając dobro duszy, jak i ciała.Jako ilustracja naszego przedmiotu brzmi tu bardzo wdzięcznie przypomnienie słowa, wychodzącego z ojcowskiego serca ("żal mi tego ludu" - Mk 8,2) zarówno i gotowość, by przychodzić z pomocą choćby z użyciem cudu. O tym to miłosierdziu brzmią pochwalne słowa, "który przyszedł czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła" (Dz 10,38). Prawo to miłości, które Chrystus nadał, wypełnialinajpierw sumiennie i gorliwie Apostołowie, a po nich ludzie nawróceni na wiarę Chrystusową utworzyli mnóstwo przeróżnych instytucji dla usunięcia rozmaitych rodzajów nędzy ludzkiej.

Instytucje owe dzięki trwałemu wzrostowi, stanowią właściwą wspaniałą ozdobę chrystianizmu zarówno, jak i cywilizacji z niego wylęgłej tak, że ludzie o zdrowym rozsądku nie znajdują dla nich dość słów podziwu, zwłaszcza wobec przeprowadzonej skłonności każdego dbać przede wszystkim o własną korzyść, a dobro bliźnich kłaść na drugim planie.

 

WARTOŚĆ I ZNACZENIE JAŁMUŻNY

 

 16.  W szeregu owych zbawiennych dzieł nie można usuwać świadczenia jałmużny, do czego to odnoszą się słowa Chrystusa: "Wszakże, co zbywa, dajcie jałmużnę" (Łuk 11,41).

Otóż na nie rzucają błotem socjaliści i pragną je usunąć, jako rzecz przeciwną przyrodzonej ludzkiej godności. Jeżeli wszelako jałmużna świadczoną bywa podług przepisów Ewangelii (Mat 6,2-4) i zgodnie z zwyczajem chrześcijańskim, nie podsyca ona ani dumy ofiarodawców, ani też zawstydza tych, którzy ją przyjmują. Przeciwnie, nie tylko nie poniża ona w godności człowieka, ale raczej zacieśnia węzły towarzyskiego pożycia, bardziej zobowiązując ludzi wzajemnie względem siebie. Nikt z ludzi bowiem nie jest tak bogatym, aby mógł sam sobie wystarczyć, ani nikt tak potrzebującym, aby nie był w stanie nikomu w niczym nie być użytecznym; jest rzeczą wrodzoną ludziom, że jedni drugich z zupełną ufnością o pomoc proszą i takową sobie wzajemnie świadczą. Tak tedy sprawiedliwość wiąże się z miłością podług słusznego i łagodnego prawa Chrystusa: cudownie spajają obie budowę społeczności ludzkiej i troskliwie kierują poszczególnymi jej ogniwami ku dobru jednostek i dobru ogólnemu.

 

KONIECZNOŚĆ KSZTAŁTOWANIA ZMYSŁU OSZCZĘDNOŚCI I ZAPOBIEGLIWOŚCI

 

 17.  To zaś, iż pracującym warstwom dopomoże się nie tylko chwilowym wsparciem. lecz wprowadzaniem trwałych instytucji, trzeba będzie równieżzapisać na pochwałę miłości bliźniego, gdyż w ten sposób będzie ona skuteczniej i trwalej nieść pomoc tym wszystkim, którzy tego potrzebują. Chwalebniejszym jeszcze jest dążenie do kształtowania w rzemieślnikach i robotnikach zmysłu oszczędności i zapobiegliwości w tym celu, by w ciągu swego życia przynajmniej częściowo o siebie samych się troszczyli. Taki stan rzeczy nie tylko polepsza stosunki bogatych do proletariuszy, ale uszlachetnia także tych ostatnich, bo zachęca ich do wysiłków i zdobycia bytu, trzyma ich z dala od niebezpieczeństw, strzeże przed nieumiarkowaniem i do pielęgnowania cnót nakłania. Skoro więc podobne urządzenie jest tak bardzo pożytecznym i zarazem na czasie, zasługuje bez wątpienia na gorliwe i roztropne poparcie ze strony wszystkich ludzi dobrej woli, ożywionych miłością bliźniego.

 

JEDNOŚĆ W DZIAŁANIU

 

 18.  Usiłowania katolików ku wspieraniu i podnoszeniu ludności klas najniższych zgadzają się niewątpliwie najzupełniej z duchem Kościoła i odpowiadają jak najlepiej jego nieustannym przykładom. Czy jednak odnośne środki i przedsięwzięcia noszą nazwę "ludowej akcji chrześcijańskiej", czy "chrześcijańskiej demokracji", na tym zależy bardzo mało, byleby tylko nauki, przez Nas udzielane, były z należytym posłuszeństwem i dokładnie wykonywane.Bardzo wiele jednak zależy na tym, aby w tak ważnej sprawie usposobienie, wola i sposób działania katolików były zupełnie zgodne. A nie mniej ważną rzeczą jest, aby zakres działania pomnożeniem współpracowników i środków pomocniczych podnieść i rozszerzyć.

 

SZCZEGÓLNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ WARSTW ZAMOŻNIEJSZYCH

 

 19.  Zwłaszcza zaś należy się odwołać do życzliwej działalności tych, którym stan, majątek, wykształcenie ducha i serca użyczają wśród społeczności świeckiej pewnej powagi i znaczenia. Jeżeli braknie tej działalności, to trudno, by doszło do skutku coś znaczniejszego celem osiągnięcia poszukiwanych korzyści dla losu ludu. Przeciwnie, tym pewniejsza i krótsza droga do tego celu prowadzi, im intensywniej współdziałać będą wybitniejsi obywatele. Musimy im jednak podać do rozwagi tę okoliczność, że nie jest to dla nich rzeczą dowolną, o los warstw najniższych troszczyć się lub nie, lecz dla publicznej, tak by w tym, w czym by jedni nie byli w stanie przyczynić się dla dobra powszechnego, drudzy, będący w stanie, tym obficiej się przyczyniali.

Wielkość tego obowiązku wskazuje właśnie większa miara otrzymanych dóbr, co musi pociągnąć za sobą surowszy rachunek wobec Boga, dawcy tychże. A zniewala do niego także rozszerzanie się na wszystkie strony złego, które, jeżeli mu się dość wcześnie nie zaradzi, raz nareszcie wybuchnie na zgubę wszystkich stanów, tak, że ten, kto zaniedbuje sprawy ubogiego ludu, działa nieprzezornie dla siebie samego i dla państwa.

 20.  Jeżeli ta akcja socjalna w duchu chrześcijańskim się rozwinie, to nie ma wcale obawy, aby inne pobożnością i pieczołowitością przodków od dawna ugruntowane i kwitnące instytucje cofnęły się wstecz i przez nowsze urządzenia niejako wyssane upadły. Gdyż tak te, jak tamte, wyszedłszy z tego samego popędu pobożności i miłości w rzeczy samej wcale się sobie nawzajem nie sprzeciwiające, mogą bardzo wygodnie tak współdziałać, aby tym skuteczniej wspólnym wysiłkiem móc stawić czoło niebezpieczeństwom i zaspokoić potrzeby, które z każdym dniem wzrastają.

 

NIEBEZPIECZNE DZIAŁANIA SOCJALISTÓW

 

 21.  Gdyż sprawa wymaga nagląco odważnych umysłów i połączonych sił; zbyt obfity zasiew nędzy przedstawia się naszym oczom i straszne grozi niebezpieczeństwo zgubnych zamieszek, przede wszystkim ze strony wzmagającego się wpływu socjalistów. Chytrze wślizgują się oni do społeczeństwa; w cieniu tajemnych zgromadzeń i w jasny dzień podburzają tłumy słowem i pismem; odrzuciwszy karność kościelną, nie chcą nic wiedzieć o obowiązkach, zawsze tylko mówią z naciskiem o swoich prawach i obrabiają coraz liczniejsze rzesze łaknących, którzy w samym ucisku przystępnymi są omamieniu i łatwiej dają się pociągnąć do błędu.Rozchodzi się tutaj tak dobrzeo państwo, jak i o religię; błogie ich utrzymanie i ochrona musi leżeć na sercu wszystkim ludziom dobrej woli.

 

KWESTIE SPORNE

 

 22.  Celem doprowadzenia do tej pożądanej zgody powinni się następnie wszyscy powstrzymać od narzucania kwestii spornych, które tylko drażnią i rozdwajają umysły. dlatego niechaj w czasopismach i na zgromadzeniach ludu niektóre zanadto subtelne i prawie całkiem niepożyteczne kwestie pozostaną raczej nieporuszone, gdyż nie są łatwe do rozwiązania i do zrozumienia swego wymagają osobnego talentu i niezwykłego studium. Jest to przecież rzeczą ludzką, w wielu rzeczach żywić wątpliwości i mieć różne zapatrywania; przystoi jednak, by ci, którzy szczerze dążą do prawdy, wobec jakiejś jeszcze nie rozstrzygniętej sprawy zachowali równowagę umysłu, skromność i wzajemny szacunek, aby rozdwojenie opinii nie doprowadziło do rozdwojenia umysłów. Jakkolwiek by jednak stanowisko obrał ktoś w sprawach, dopuszczających wątpliwość, to w każdym razie musi być zawsze gotów orzeczeniu Stolicy Apostolskiej najsumienniej być posłusznym.

 

KONIECZNOŚĆ JEDNOLITEGO KIEROWNICTWA

 

 23.  Akcja katolicka każdego rodzaju odniesie tym większy skutek, jeżeli wszystkie katolickie Stowarzyszenia, bez ujmy dla swej samoistności, będą czynne pod jednym i tym samem naczelnym kierownictwem.Jaką rolę chcielibyśmy widzieć spełnianą przez Stowarzyszenia we Włoszech, o tym niechaj pouczą tak częste przez nas uznawane uchwały katolickich kongresów i Stowarzyszeń, którym zarówno Nasz Poprzednik, jak i My sami postawiliśmy za zadanie wspólną akcję katolików utrzymywać w należytym toku pod przewodnictwem Biskupów. To samo powinno mieć miejsce i u innych narodów wszędzie tam, gdzie istnieje jakieś tego rodzaju Stowarzyszenie główne, któremu zadanie takie słusznie może być powierzone.

 

ZACHĘTA DO DZIAŁANIA NA WZÓR ŚWIĘTYCH

 

 24.  Teraz też jasno okazuje się, jakie zadanie ciąży na sługach Kościoła i jak przez nauczanie, opiekę i dzieła miłosierdzia różnorodnie działać mogą oni w całej tej dziedzinie, która z interesami Kościoła i ludu chrześcijańskiego ściśle się łączy. Że wobec dzisiejszych stosunków jest rzeczą pożądanąiść w lud i pracować nad jego zbawieniem,to nieraz w przemowach Naszych do Kleru dobitnie zaznaczaliśmy. Tak samo w pismach do biskupów i innych członków duchownego stanu, także w ostatnich latach (do generalnego ministra Braci Mniejszych w dniu 25 listopada 1888)1 miłosną tę troskę o lud chwaliliśmy, oświadczając, że bardzo ona przystoi duchowieństwu, tak świeckiemu, jak i zakonnemu. Jednak pełniąc to zadanie, musimy postępować bardzo ostrożnie i roztropnie na wzór Świętych Pańskich.

Ubogi ów i pokorny Franciszek, ów ojciec nieszczęśliwych, Wincenty á Paulo i wielu, wielu innych w każdej dobie dziejów Kościoła w ten sposób zwykli byli urządzać nieustanną pracę dla ludu, że nie więcej, niż trzeba było, występowali na zewnątrz i nie zapominając o sobie, z jednakową dbałością pracowali nad udoskonaleniem własnej duszy.

 

SZCZEGÓŁOWE ZALECENIA

 

 25.  Podnosimy z większym naciskiem jeden szczegół, którego uwzględnienie przysporzy znamienicie zasług nie tylko sługom religii, lecz w ogóle wszystkim krzątającym się około sprawy ludu. Mianowicie jedni i drudzy niechaj następujących trzymają się prawideł w braterskich rozmowach: należy strzec się zawsze i wszędzie rozruchów i wichrzycieli; uszanować święcie każde prawo cudze; pracodawcom powinna oddawać cześć, obowiązkową pracę chętnie wykonywać; nie mieć wstrętu do pielęgnowania życia rodzinnego, zbawiennego pod wieloma względami; szczególnie zaś mieć w poszanowaniu religię i w niej szukać pewnej pociechy w goryczach życia. Aby to wszystko uskutecznić, dobrze będzie stawiać przed oczy wzniosły przykład św. Rodziny z Nazaretu i uciekać się pod jej opiekę,albo wskazywać na wzór tych, którzy właśnie wskutek skąpych warunków życia dźwignęli się na szczyt cnoty, wreszcie, ożywiać nadzieję wiekuistej zapłaty w lepszym życiu.

 26.  Na koniec z całą powagą znowu powtarzamy, że i jednostki, i stowarzyszenia winny mieć w pamięci uległość względem władzy biskupów we wszystkim, cokolwiek w tej sprawie podejmą. Niechaj nikogo nie złudzi gwałtowny popęd do działania na polu miłosierdzia; jeżeli bowiem wiedzie do naruszenia należnej uległości, to zapęd taki nie jest ani szczery, ani pożyteczny, ani Bogu miły. Bóg chętnie widzi tych, którzy z wyrzeczeniem się własnego zdania słuchają przełożonych Kościoła, jak Jego Samego: takie rady wspierać i pomagać im zwykł, by dzieło rozpoczęte doprowadzili do zamierzonego końca. Do tego wszystkiego niech przystąpią przykłady stosowne cnót, osobliwie takie, które przedstawiają chrześcijanina jako wroga lenistwa i uciech doczesnych, z tego, co zbywa, hojnie ofiarnego na cudze potrzeby, męża stałego i niezłomnego w nieszczęściu. Takie wzory wielką mają moc do kształcenia w ludziach zbawiennych zasad, a siła ta zwiększa się, jeżeli owa aureola cnót okazuje się na wybitniejszych członkach społeczeństwa.

 27.  Napominamy Was, Czcigodni Bracia, abyście, stosownie do tego, jak Wam to Wasza roztropność i zapał Wasz poda zwracali odpowiednią uwagę na wszystkie te rzeczy i według potrzeb osobistych lub miejscowych się zastanawiali nad tym podczas Waszych regularnych zebrań.

 

ZACHOWAĆ KARNOŚĆ I PORZĄDEK

 

Przede wszystkim jednak na to zwróćcie Waszą uwagę i użyjcie Waszego wpływu i już to miarkujcie, już też obraniajcie, już też się sprzeciwiajcie, by snadź pod pozorem szerzenia dobra nie słabła katolików karność kościelna i nie psuł się porządek, który Chrystus w Kościele swoim ustanowił.Jeżeli działalność wszystkich we właściwy sposób i zgodnie rozwijać się będzie, to tym jaśniej wykaże się że spokój, ład i prawdziwy dobrobyt kwitną wśród ludów pod opieką i osłoną Kościoła; gdyż najświętszym jego urzędem jest przypominać każdemu wedle zasad chrześcijańskich jego obowiązki,łączyć bogatych i ubogich w braterskiej miłości, a umysły wśród nowych stosunków ludzkiego życia podnosić i krzepić.

 

KOŃCOWA ZACHĘTA

 

 28.  Nasze rozporządzenia i życzenia niech potwierdzi następujące, miłością apostolską przejęte, wezwanie św. Pawła do Rzymian: "Proszę was ... przemieńcie się w nowości umysłu waszego ... kto użycza - w prostości, kto przełożony jest - w pieczołowaniu, kto czyni miłosierdzie - z wesołością. Miłość bez obłudy. Brzydząc się złem, przystawając ku dobremu. Miłością braterstwa jedni drugich miłując. Uczciwością jeden drugiego uprzedzając; w pilności nie leniwi ..., nadzieją się weselący: w utrapieniu cierpliwi: w modlitwie ustawiczni: potrzebom świętych udzielający: w gościnności się kochający ... Weselcie się z weselącymi: płaczcie z płaczącymi. Toż jeden o drugim rozumiejąc ... Żadnemu złem za zło nie oddając. Przemyśliwając to, co by było dobrego, nie tylko przed Bogiem, ale też i przed wszystkimi ludźmi" (Rzym 12,1.2.8-13.15-17).

 29.  Zapowiedzią tych dóbr niech będzie błogosławieństwo Apostolskie, które Wam, Czcigodni Bracia, Waszemu Duchowieństwu i ludowi najmiłościwiej w Panu udzielamy.

 

Dan w Rzymie u św. Piotra na dniu 18 stycznia 1901, dwudziestego trzeciego roku Naszego Pontyfikatu.

Leon XIII

Źródło;http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Leon_XIII/graves_de_communi/gdc.php

 

 Demokracja – (gr. „demokratia” – ludowładztwo, od: „demos” −lud, „kratos” − władza) – władza ludu, społeczeństwa. Nowożytna demokracja wyrosła jako sprzeciw wobec absolutnych form sprawowania władzy. Łączy się z takimi pojęciami, jak: podział władzy, równość wszystkich obywateli wobec prawa, zasada większości, niezawisłość sądów.

W pierwszych dokumentach społecznych Kościoła ustrój demokratyczny był traktowany na równi z innymi ustrojami.Kluczowym dokumentem nauczania społecznego Kościoła poświęconym demokracji jest przemówienie wigilijne Piusa XII z 1944 roku.Pod wpływem gorzkich doświadczeń rządów totalitarnych, postawił on pytanie, jakimi zasadami winna się kierować demokracja, i przyjął za takiezasady personalizmu chrześcijańskiegoSobór Watykański II, nie wymieniając wprost ustroju demokratycznego, opowiedział się za taką formą władzy, gdzie możliwie jak największa część obywateli w prawdziwie wolny sposób uczestniczy w sprawach publicznych [1]. Wskazał przy tym na specyfikę poszczególnych narodów i skuteczność działania władzy publicznej.

 

CO PAPIEŻ PIUS XII POWIEDZIAŁ O DEMOKRACJI ?

 

Od stu już ponad lat na katolickiej nauce społecznej kładzie się cieniem – niczym huba przyczepiona do drzewa i wysysająca jego soki – tzw. demokracja chrześcijańska, zwana potocznie chadecją. Dzieje się tak pomimo, iż sam papież Leon XIII wyraźnie zakazał (w encyklice Graves de communi z 1901 roku) posługiwania się tym pojęciem w sensie politycznym i negującym potrzebę hierarchii w państwie i społeczeństwie, dopuszczając jedynie sens etyczno-społeczny, jako akcji podejmowanej przez naturalne elity na rzecz poprawy kondycji warstw ubogich.

Chadeccy fałszerze nauki społecznej Kościoła nie dają jednak za wygraną i uporczywie głoszą, jakoby demokracja była ustrojem politycznym nie tylko zalecanym przez Kościół, ale wręcz przez niego preferowanym. Szukając – dla większego uwiarygodnienia – potwierdzenia dla tej tezy w nauczaniu „przedsoborowym” zazwyczaj powołują się na orędzie papieża Piusa XII,wygłoszone przez radio watykańskie w Wigilię Bożego Narodzenia 1944 roku, twierdząc jakoby papież zaakceptował tam i wprost zalecił demokrację jako najlepszy ustrój.Informacji o tym można napotkać bez liku, bo jeden powtarza od drugiego,znamienne jednak, że są one zawsze gołosłowne i nikt tego orędzia nie cytuje. Nie ma także dotąd jego polskiego przekładu. Postanowiłem zatem sięgnąć do zbioru dokumentów kościelnych na oficjalnej stronie Stolicy Apostolskiej i przetłumaczyć jego kluczowe fragmenty, dając zarazem Czytelnikowi możliwość konfrontacji z oryginałem włoskim.

Cóż zatem naprawdę powiedział Pius XII w owym orędziu „do wszystkich ludów” (al popoli del mondo interno), zatytułowanym Benignitas et humanista, w którym papież – co znamienne od pierwszych słów – rozważa „jakimi zasadami powinna się kierować [demokracja], by móc uznać się za prawdziwą i zdrową demokrację” (quali norme deve essere regolata, per potersi dire una vera e sana democrazia)?

Przede wszystkim, należy uznać – stwierdza papież – iż demokracja „rozumiana w szerokim znaczeniu, zakłada różne formy i może być urzeczywistniona tak w monarchiach, jak w republikach” (intesa in senso largo, ammette varie forme e può attuarsi così nelle monarchie come nelle repubbliche). Niezwykle ważne jest dokonane przez papieża rozróżnienie pomiędzy „ludem” (popolo) a „masą” (massa), czyli „bezkształtną wielością” (moltitudine amorfa), która „jest głównym wrogiem prawdziwej demokracji oraz jej ideału wolności i równości” (è la nemica capitale della vera democrazia e del suo ideale di libertà e di uguaglianza), albowiem „podstawowa siła masy może być tylko jakimś instrumentem w służbie państwa, zręcznie czyniącym z niego użytek” (Della forza elementare della massa, abilmente maneggiata ed usata, può pure servirsi lo Stato). Demokratyczne państwo „pozostawione samowolnym kaprysom masy” (lasciato all’arbitrio della massa) byłoby przeto godnym pożałowania „widowiskiem” (spettacolo). Wolność, która winna być pojmowana jako „obowiązek moralny osoby” (dovere morale della persona), „przeradza się w tyraniczne roszczenie dawania folgi impulsom i pożądaniom ludzkim kosztem drugiego” (si trasforma in una pretensione tirannica di dare libero sfogo agl’impulsi e agli appetiti umani a danno degli altri), równość zaś „degeneruje się w mechaniczną niwelację, w monochromatyczną jednostajność” (degenera in un livellamento meccanico, in una uniformità monocroma); „poczucie prawdziwego honoru, osobista aktywność, poszanowanie tradycji, godność – jednym słowem wszystko, co nadaje wartość życiu, krok po kroku, niszczeje i ginie” (sentimento del vero onore, attività personale, rispetto della tradizione, dignità, in una parola, tutto quanto dà alla vita il suo valore, a poco a poco, sprofonda e dispare). Oto skutki „tyranii większości lub ślepego tłumu”!

Demokracja przeto,aby była możliwa do zaakceptowania przez katolicką naukę społeczną, musi respektować obiektywne i wieczne – bo ustanowione przez samego Stwórcę – zasady hierarchicznego porządku świata. Przede wszystkim, „Demokratyczne państwo, czy to monarchiczne czy też republikańskie, musi – jak każda forma ustrojowa – być wyposażone w moc kierowania z prawdziwym i efektywnym autorytetem” (Lo Stato democratico, sia esso monarchico o repubblicano, deve, come qualsiasi altra forma di governo, essere investito del potere di comandare con una autorità vera ed effettiva),a wolność osobista (libertà personale) nie może prawomocnie „zanegować zależności od wyższego autorytetu, któremu zawarowane jest prawo do posłuszeństwa” (negassero ogni dipendenza da una superiore autorità munita del diritto di coazione). „Absolutny porządek bytów i celów” (ordine assoluto degli esseri e dei fini) ukazuje wprawdzie człowieka jako „autonomiczną osobę”(persona autonoma) oraz „podmiot obowiązków i niepodważalnych praw”(soggetto di doveri e di diritti inviolabili), ten sam atoli porządekzawiera również Państwo jako stowarzyszenie konieczne, wyposażone w autorytet” (abbraccia anche lo Stato come società necessaria, rivestita dell’autorità), co więcej zaś – nie może ów porządek, tak w świetle „zdrowego rozumu” (sana raggione), jak tym bardziej „wiary chrześcijańskiej” (fede cristiana), mieć „innego pochodzenia, jak Bóg osobowy, nasz Stwórca” (altra origine che in un Dio personale, nostro Creatore). Wynika stąd, że „godność władzy politycznej jest godnością jej uczestnictwa we władzy Boga” (la dignità dell’autorità politica la dignità della sua partecipazione all’autorità di Dio), a „żadna forma państwa nie potrafiłaby się zwolnić od odniesienia do tej bliskiej i nierozerwalnej więzi” (nessuna forma di Stato può non tener conto di questa intima e indissolubile connessione) – „demokracja nie mniej niż inne” (meno di ogni altra la democrazia)! Jeżeli zatem demokracja nie przystaje do wskazanych wyżej warunków – na czele z oparciem na „nienaruszalnych zasadach prawa naturalnego i prawdy objawionej(immutabili principi della legge naturale e delle verità rivelate) – to również i system demokratyczny stanie się „czystym i zwyczajnym systemem absolutystycznym” (puro e semplice sistema di assolutismo), czyli przyznającym państwu ustawodawczą „władzę bez hamulców i granic (un potere senza freni né limiti); będzie to zatem w istocie demokracja totalitarna.

Powinno być zatem jasne, że demokrację „prawdziwą i zdrową należy rozumieć w sensie tomistycznym, gdzie demokracja sensu proprio i a totali jest odrzucana jako ustrój zepsuty, natomiast dopuszczalny, a nawet pożądany, jest pierwiastek ludowy w ustroju zwanym „złożonym” albo „zmieszanym” (regimen commixtum) z trzech ustrojów prostych: monarchicznego, arystokratycznego i ludowego, który „uchodzi za najlepszy” i który ustanowiła starszyzna wraz z ludnością” (STh t. 13 qu. 95, art. 4); konieczność tego elementu demokratycznego jest zaś uzasadniana przez Akwinatę tym nakazem sprawiedliwości, który domaga się jakiegoś udziału we władzy dla każdej grupy społecznej, skoro każda w pewien (acz nie równy) sposób przyczynia się do dobra wspólnego.

 

Jacek Bartyzel

Pierwodruk w: „Polonia Christiana”, nr 25, marzec – kwiecień 2012, s. 13

Źródło;http://www.bibula.com/?p=56639

 

NAUCZANIE PAPIEŻA ŚW. JANA PAWŁA II NA TEMAT DEMOKRACJI

 

Jan Paweł II, odwołując się do nauczania Piusa XII i Soboru Watykańskiego II, docenia demokrację jako system, który zapewnia udział obywateli w decyzjach politycznych i rządzonym gwarantuje możliwość wyboru oraz kontrolowania własnych rządów, a także – kiedy należy to uczynić – zastępowania ich w sposób pokojowy innymi [2]. Mówi przy tym o autentycznej demokracji, która powinna opierać się na dwu wzajemnie powiązanych fundamentalnych filarach: na systemie prawnym i na właściwej koncepcji osoby ludzkiej [3].System prawny, który stoi u podstaw państwa prawa, winien znaleźć swoje umocnienie w obiektywnym porządku moralnym (prawdziwie transcendentnym), a więc oprzeć się na podstawowych wartościach etycznych, wpisanych w samą naturę istoty ludzkiej [4].

Negacja obiektywnej prawdy i ujmowanie demokracji w kategoriach skrajnie formalnych, poprzez oparcie jej wyłącznie na procedurach, może ostatecznie prowadzić do jej wypaczenia, jeżeli bowiem nie istnieje prawda transcendentna, przez posłuszeństwo której człowiek zdobywa swą pełną tożsamość, to nie istnieje też żadna pewna zasada, gwarantująca sprawiedliwe stosunki pomiędzy ludźmi [5]. W takim przypadku prawo” przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego […].Państwo nie jest już „wspólnym domem”, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w państwo tyrańskie, uzurpujące sobie prawo do dysponowania życiem słabszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nie narodzonych, w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy [6].

Ojciec Święty przypomina, żeKościół respektuje słuszną autonomię porządku demokratycznego i nie ma tytułu do opowiadania się za takim albo innym rozwiązaniem instytucjonalnym czy konstytucyjnym [7]. Podkreśla jednak przy tym, że nie do przyjęcia jest lansowany współcześnie pogląd, który za filozofię i podstawę odpowiadającą demokratycznym formom polityki uznaje jedynie agnostycyzm i sceptyczny relatywizm, a więc sprzymierzenie się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu, w sposób radykalny, zdolność rozpoznania prawdy [8]. Zauważa, że jeśli nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie sobie stawia władza [9]. Za fałszywy uznaje także pogląd, iż ci […], którzy żywią przekonanie, że znają prawdę i zdecydowanie za nią idą, nie są, z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania, nie godzą się bowiem, że o prawdzie decyduje większość, czy też, że prawda zmienia się w zależności od zmiennej równowagi politycznej [10].

Znosząc obiektywne kryterium pozwalające na odróżnienie dobra od zła, w konsekwencji demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny [11]; kilka lat wcześniej Papież stwierdził wyraźnie, że demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm [12]. Wówczas procedury demokratyczne i sam system sprawowania władzy staną się jedynie narzędziem totalitarnego ucisku, w którym większość społeczeństwa zwraca się przeciwko mniejszości, spychając ją na margines, uciskając, wyzyskując czy usiłując ją unicestwić[13], bądź też mniejszość, stanowiąc nieformalne i pozbawione demokratycznej legitymizacji grupy nacisku, może – zwłaszcza poprzez władzę nad środkami społecznego przekazu – dowolnie ustanawiać prawo, podważając tym samym reguły demokracji.Probierzem autentyczności demokracji jest zachowywanie praw człowieka, w tym zwłaszcza prawa do życia [14].

Postulując oparcie procedur demokratycznych na prawdzie obiektywnej, stanowiącej wyraz prawdy o człowieku,Kościół daleki jest od fanatyzmu czy fundamentalizmu tych ludzi, którzy w imię ideologii uważającej się za naukową albo religijną czują się uprawnieni do narzucania innym własnej koncepcji prawdy i dobra.Prawda chrześcijańska do tej kategorii nie należy. Nie będąc ideologią, wiara chrześcijańska nie sądzi, by mogła ująć w sztywny schemat tak bardzo różnorodną rzeczywistość społeczno-polityczną i uznaje, że życie ludzkie w historii realizuje się na różne sposoby, które bynajmniej nie są doskonałe. Tak więc metodą Kościoła jest poszanowanie wolności przy niezmiennym uznawaniu transcendentnej godności osoby ludzkiej [15]. W encyklice poświęconej relacjom między wiarą a rozumem Papież dodaje: Prawda i wolność albo istnieją razem, albo też razem marnie giną [16].

Ten społeczno-prawny wymiar wolności wyraża prawdę, że wolność nie jest jedynie prawem, którego się żąda dla siebie, ale jest także powinnością,obejmującą poszanowanie praw innych ludzi.Temu celowi winien służyć także porządek prawny i instytucjonalny w ustroju demokratycznym. Ma on za zadanie strzec fundamentalnej wolnościkażdego członka danej społeczności, strzec jego podstawowych praw. Odpowiedzialne instancje w społeczeństwie powinny umożliwiać realizowanie prawdziwej wolności we wszystkich jej przejawach. Powinny one starać się o zapewnienie każdemu […] warunków do pełnego wykorzystania ludzkich możliwości. Powinny tak uznać zakres niezależności obywateli chronionej przez prawo, aby każda istota ludzka mogła żyć indywidualnie i społecznie, według wymagań swojego sumienia [17]. Władza, która sprzeciwia się temu, traci swoją legitymizację i staje się uzurpatorem.

Źródło;http://www.centrumjp2.pl/wikijp2/index.php?title=Demokracja

 

Dr Stanisław Krajski – WOLNOŚĆ

https://www.youtube.com/watch?v=CN_U_iMZauc

Marek Grechuta WOLNOŚĆ

https://www.youtube.com/watch?v=7TVubx3fcZA

 

 

Stąd też ilekroć istnieje wielość czynników podporządkowanych jednemu celowi, jeden z nich rządzi drugim. I tak w wszechświecie ciał, ciało pierwsze, zwane "niebieskim" rządzi innymi zgodnie z planem Opatrzności (1), a wszystkimi ciałami kierują stworzenia rozumne (2); podobnie w człowieku dusza rządzi ciałem, a rozum niższymi władzami duszy, tj. gniewliwą i pożądliwą (3). Również, wśród członków ciała jeden zajmuje pierwsze miejsce i porusza inne, mianowicie serce, czy też głowa (4). W każdej gromadzie powinien więc istnieć czynnik rządzący.

 

W niektórych sprawach podporządkowanych celowi można jednak działać dobrze albo źle. Stąd także w rządzeniu gromadą znajdujemy dobre i złe (postępowanie). Kierownictwo każdej rzeczy jest dobre, gdy dana rzecz osiąga swój właściwy cel; jest natomiast złe, kiedy dana rzecz chybia właściwego celu. Inny jest jednak właściwy cel gromady ludzi wolnych, a inny gromady niewolników.Wolnym jest mianowicie ten, kto jest panem swoich czynów; niewolnik zaś stanowi własność innego (człowieka).Jeśli więc władca gromady wolnych kieruje nią ku dobru wspólnemu, jego rządy są dobre, sprawiedliwe i właściwe dla ludzi wolnych; jeśli zaś używa władzy nie dla dobra wspólnego, lecz dla dobra prywatnego, jego rządy są niesprawiedliwe i przewrotne. Toteż takim władcom grozi Pan u Ezechiela (34, 2): "Biada pasterzom (izraelskim), którzy paśli samych siebie", mianowicie szukając własnej korzyści, "izali nie trzody pasą pasterze?". Bo pasterze powinni zabiegać o dobro trzody, a wszyscy rządzący o dobro podwładnej im gromady.

 

Prof. Mieczysław Gogacz – „MĄDROŚĆ BUDUJE PAŃSTWO”

http://www.katedra.uksw.edu.pl/gogacz/ksiazki/madrosc_buduje_panstwo.pdf

„BIBLIA” - MĄDROŚĆ SYRACHA

http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=591

https://www.youtube.com/watch?v=w5IsUTiwIfk

Przed monarchią był chaos – wywiad z prof. Jackiem Bartyzelem

http://www.bibula.com/?p=21704

Ciemne strony współczesnej demokracji (dr Jan Przybył)

https://www.youtube.com/watch?v=A9xtKTQuxLo

 

 

Demokracja (x. Piotr Skarga, kazanie szóste)

1. Zasada
a. w ciele ludzkim dwa są przedniejsze członki, którymi się ciało ożywia i umacnia: serce i głowa. (...) Religia i stan duchowny w ciele Rzeczypospolitej jest jako serce zakryte i wnętrzne, z którego żywot wieczny pochodzi; a stan królewski jest jako głowa (...),
b. gdy też stan królewski słabieje i boleje, jako głowa chora, władza członków wszytkich ginie i królestwo wszytko upada,
c. przyrodzony sposób jest w ciele, aby jedna głowa rządziła. Tak też w Rzeczypospolitej przyrodzona i nalepsza i nawłasniejsza rozumowi ludzkiemu jest monarchija abo jednowładztwo i rząd jednego,
d. bowiem monarchija jest naśladowanie niebieskich rządów, na których sam jeden Bóg siedzi. I tak zaczął, i ukazał ludzkiemu narodowi, i napisał na duszach ich, aby się takiego rządu trzymali, gdzie jeden władnie,
e. jeślić Chrystus w Kościele swoim monarchiją postawił, pewnie ta jest nalepsza. Bo tak mądry Bóg nasz, w domu swoim, który tak umiłował, nalazłby był inny rządzenia obyczaj,
f. dobre absolutum dominium [monarchia absolutna], i nad nie lepszego rządu nigdy być nie może; ale u samego Pana Boga, który nigdy pobłądzić i złym być, i tyranem nie może. Dobre panowanie nikomu nie podległe przy świętym, dobrym, mądrym i pobożnym monarsze, któremu prawem jest bojaźń Boża, sądową stolicą mądrość Boska i sprawiedliwość, i potężna egzekucyja do karania i darowania.

2. O wolnościach
O trzech wolnościach dobrych wiemy: czwartej się jako szatańskiej zarzekamy.
a. święta wolność jest: grzechom i czartu nie służyć, a tyraństwa piekielnego uchodzić,
b. druga wolność jest dobra: obcym panom i pogańskim królom nie służyć ani im podlegać, jedno swoim abo od nas obranym,
c. trzecia też jest złota wolność: nie mieć tyrana ani takiemu królowi służyć, który by nas, jako chciał, prawa nie patrząc, sądził, zabijał i majętności wasze brał, i córki i żony wasze wydzierał, i czynił, co mu się podoba, na Boga się i na sprawiedliwość nie oglądając,
d. a onej czwartej, piekielnej, Boże nas uchowaj, która jest filiorum Belial [synów szatana] (...). Nie rozciągajcie wolności swej na zelżenie jego, na zjazdy zakazane, na rozruchy, na sedycyje, na obmowy i szemrania, na nieposłuszeństwa i przepychy, bo to wam samym wielką szkodę uczyni i to samo niewolą na was tyrańską przywiedzie. 

3. O demokracji
a. a rząd nie na tym jest, gdy wszyscy równi i jednacy, ale gdy od siebie miejscy różni [różniący się miejscami], a jeden drugiemu podlega,
b. a monarchiją chwalebną i ludziom zbawienną, jako się rzekło, w dymokracyją, która jest w rządach ludzkich nagorsza i naszkodliwsza i tu, w tym królestwie tak szerokim, niepodobna, obracają. To jest, iż chcą, aby szlachta abo lud pospolity przez posły swe rządził, a bez nich król z radą swoją nic nie czynił, a na ich konkluzyją patrzył,
c. cóż za rozum jest w pospólstwie, które i na pana naszego Jezusa łacno starszy źli namówili, aby Barabasza wyzwolili (...),
d. taki też statek w pospólstwie: jako im królikowie [przywódcy] ich udadzą, tak idą i giną. A o te króliki nietrudno, którzy, jadowitymi językami myśli swe zakryte wykonywając, poburzą prostaki,
e. (...) ale gdzie się jeden drugiemu sprzeciwia, a chcą wszyscy rządzić. To jest wielkie za grzechy ludzkie od Boga skaranie.

Takiej sprawy i takiego rządu uchowaj nas. Panie Jezu Chryste, który, królem nad królmi będąc, rząd królewski i monarchiją miłujesz. (...) Tyś w Kościele swoim jedynowładztwo chciał mieć. Ty króle dajesz; tobie się taki królewski rząd podoba; takiś i poganom w rozumie przyrodzonym napisał (...). Daj królowi, któregoś przez ręce kapłana twego postawił, sądy twoje i sprawiedliwość twoje synowi jego. Niech lud twój sądzi w sprawiedliwości i ubogie twoje w rozsądku.
Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który z tobą i z Duchem Ś. jeden Bóg króluje na wieki. Amen.

 

Dr Jan Przybył bożek demokracji czyli demon racji, dyzmokracja

https://www.youtube.com/watch?v=oRx0id9DLeU

Dr Jan Przybył: Demokracja drogą do katastrofy

https://www.youtube.com/watch?v=Mio6agYsj_I

Czy demokracja doprowadzi Polskę do upadku? (Jacek Wilk, dr Jan Przybył)

https://www.youtube.com/watch?v=PqZxW2pPs2A

Czy za wszystkim stoi masoneria? (dr Jan Przybył)

https://www.youtube.com/watch?v=H7GzPxSvml0

Dr Jan Przybył Monarchia czy demokracja?

https://www.youtube.com/watch?v=j998iYmt7fM

Dr Stanisław Krajski - Traktat św. Tomasza z Akwinu "De Regno"

(Zrozumieć królewskość Chrystusa Pana – Kongres SPJChKP)

https://www.youtube.com/watch?v=tuCavTM1TlY

św. Tomasz z Akwinu "De Regno" ( O władzy )

http://it.dominikanie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=24&Itemid=143&lang=pl

św. Tomasz z Akwinu „O państwie”

http://www.iphils.uj.edu.pl/~m.kuninski/Tomasz%20Akwinu%20i%20Machiavelli%20o%20panstwie%20i%20wladzy.pdf

 

 

Wykład dr Stanisława Krajskiego pt "Zrozumieć królewskość Chrystusa" (czyli uwolnienie myślenia i działania z naleciałości masońskich)  jest godny polecenia i wielokrotnego wysłuchania. Prelegent w oparciu o traktat św. Tomasza z Akwinu "De Regno" ukazuje czym jest w istocie Królowanie Chrystusa oraz przeprowadza katolicką analizę problematyki władzy. Wykład ten został wygłoszony podczas „II Kongresu dla Społecznego Panowania Chrystusa Króla”, który odbył się w Warszawie 24 maja AD 2014.

Warto niniejszą prelekcję porównać z wykładem ks. prof. Rosiaka pt. „Władza w Biblii”, który zamieściłem na swoim blogu w ramach szerszej publikacji pt;

O władzy i dyktaturze według Biblii

 http://janusz.neon24.pl/post/139446,o-wladzy-i-dyktaturze

Przyszły ustrój Polski (dr S. Krajski)

https://www.youtube.com/watch?v=4R0EMt0vPCs 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY

więcej